W metrze tłok. Drzwi zamykają się. Stoję z nosem w plecach mężczyzny. Ramieniem ocieram się o kobietę, która wciska mnie w rower. Raptem mężczyzna przede mną traci równowagę i wpycha mnie w rozmowę tuż za mną. Chłopak i dziewczyna. On wysoki. Wiem to, bo musi się nad nią pochylać. Ona blisko niego a ja czuję ich ciepło na plecach.
– Mówię ci – odzywa się chłopak – musiałem przestać trenować, tak bardzo boli mnie kręgosłup.
Dziewczyna się uśmiecha. Uśmiech słychać w głosie.
– Moja babcia miała kłopoty z kolanami, gdy przestała ćwiczyć, wszystko jej przeszło.
– Wiesz, że można kupić buty do biegania. Amortyzują. Właśnie się zastanawiałem, czy sobie takich nie kupić.
Mężczyzna wyjmuje telefon i pokazuje zdjęcie butów dziewczynie. Ona pochyla się nad telefonem. Przybliża policzek do dłoni chłopaka. Słyszę wyraźne przyspieszone oddechy. Ona się znowu uśmiecha, ale nie odsuwa.
– Bieganie nie jest dla mnie. – Tłumaczy dziewczyna łagodnie.
– Dlaczego? – Głos chłopaka obniża się. Stoją bardzo blisko siebie.
– Mam jedną nogę krótszą. – Mówi ona.
Metro jedzie dalej. Chłopak stoi wyprostowany. Nic nie mówi. Dziewczyna czeka. Spogląda na niego. On milczy. Już nie czuję ich ciepła na plecach.