Ewa Jałochowska

Historyk sztuki, pisze książki

Tag: warsztaty

Piękne słowo demokracja

– Nie jestem filozofem, analitykiem, historykiem idei też nie. Nie znam się na ekonomii. Jestem zwykłym obywatelem i dopiero uczę się rozmawiać o demokracji.
I tak zaczęło się spotkanie w bibliotece w Barcinie, „Trudne słowo demokracja. Piękne słowo demokracja”. Przez następne dwie godziny, razem z uczniami trzeciej klasy gimnazjum, obracaliśmy ideę wspólnego rządzenia. Zastanawialiśmy się, czy bliżej jest człowiekowi, z jego potrzebą dominacji i ciągłych konfliktów, do szympansów zwyczajnych. Czy może więcej mamy w sobie z pokojowo nastawionych do życia szympansów bonobo. Nie tylko sprawdzaliśmy, gdzie i dlaczego powstała idea demokracji. Staraliśmy się sami stworzyć własne państwo i wspólnie opracować jego konstytucję.
– Uważam, że zapis o posiadaniu broni będzie gwarantem demokracji. – tłumaczył Bartek.
– Ale ja jestem przeciwny posiadaniu broni – odpowiedział Oskar. – Za to uważam, że powinniśmy wpisać do konstytucji, że wszyscy wyznajemy chrześcijaństwo.
– O – rozejrzałam się po sali, żeby sprawdzić, jak zareagują inni uczniowie.
– Proponuję wpisać do konstytucji wolność wyznania – zaproponowała jedna z dziewczynek.
Przegłosowaliśmy wolność wyznania i opiekę państwa nad obywatelem, prawo do edukacji. Także płacenie podatków, rozdział władzy sądowniczej, wykonawczej i ustawodawczej, jak radził Monteskiusz. I jednogłośnie przeszedł zapis, że państwo zakazuje doktryn nawołujących do przemocy i nienawiści. Po wczorajszym spotkaniu przyszłość nie wydaje mi się już taka zła.
Za możliwość przeprowadzenia zajęć serdecznie dziękuję bibliotece w Barcinie i Agencji Autorskiej Zetzet. Bez nich by się nie udało.

Warsztaty w Woli Mysłowskiej

Prawdę widziałam wczoraj. Najpierw za Garwolinem leżała Nowa Prawda. Gdy przeminęła Nowa, zaczęła się Stara. Tylko, co z tego, skoro obie skończyły się bardzo szybko. Samochód nie zdążył się na dobre rozpędzić i żadnej prawdy wokół już nie było. Przez chwilę były tylko piękne lasy, pola, słońce świeciło i w gniazdach siedziały bociany, które chyba już karmiły młode. Z dołu białe głowy ptaków wyglądały jak kamery. Ale to wcale nie była prawda, bo ona była wciąż jeszcze przed nami. Droga prowadziła do Woli Mysłowskiej. Na środku wsi stała biblioteka. Z okolicznych szkół zjechali do niej uczniowie na konkurs recytatorski.
Siedziałam pod drzwiami czytelni, czekałam na spotkanie i słuchałam jak uczniowie deklamują wiersze o Wiśle. Czasem któryś wyszedł przećwiczyć tekst a potem wracał do sali na występ szepcząc, że przecież jakoś to będzie i że na pewno będzie dobrze. I było. Czasem któryś się przejęzyczył, czasem zapomniał właściwego słowa, ale każdy we wczorajszym konkursie wygrał. Naprzeciwko uczestników, na widowni, siedziały dumne z nich nauczycielki i zachwycone występem bibliotekarki.
A potem, w czasie wspólnych warsztatów, uczniowie stworzyli piękne nowe historie o Wiśle. I potrafili zrobić rzecz najtrudniejszą, wymyślić nowe opowieści nie odrzucając starych. I taka właśnie jest ta wczorajsza prawda, która dzisiaj wcale się nie kończy.

Gorąco dziękuję Gminnej Bibliotece Publicznej w Woli Mysłowskiej za zaproszenie na spotkanie z młodzieżą i Agencji Autorskiej Zetzet za opiekę agencyjną.

Cudowne są te podróże po Polsce.

Zdjęcie: Karol Jałochowski

Legendy Wisły

– I jak wam idzie? – pytam grupkę chłopców siedzących w lewym kącie sali gimnastycznej.
– Gorzej niż dziewczynom – mówi Piotrek – wiadomo, że dziewczyny myślą lepiej.
– Co ty mówisz?! – protestuję.
– Piotrek ma rację – Michał kiwa głową i ze smutkiem patrzy na dziewczyny siedzące po drugiej stronie sali – to kwestia wyobraźni. Dziewczyny ją mają.
Kilkanaście minut później trzymam w ręku dwie historie i dwa demony rzeczne splecione z włóczki czesankowej. Jeden jest demonem dziewczyn a drugi jest demonem chłopców. Dziewczyny stworzyły opowieść o godzeniu i łączeniu. Wspaniałą. Ale Chłopcy… Chłopcy ze szkoły w Chotomowie wymyślili historię, która tłumaczy zło.
Dzisiaj odbyły się pierwsze warsztaty z cyklu „Wspólnie stwórzmy nową legendę Wisły”. I wszystkie dzieci, zarówno dziewczynki, jak i chłopcy ze szkoły w Jabłonnie, z Powiatowego Zespołu Szkół i Placówek Specjalnych w Legionowie oraz ze szkoły w Chotomowie, były fantastyczne.
Dziękuję Gminnej Bibliotece Publicznej w Jabłonnie za zaproszenie i Agencji Autorskiej Zetzet za troskliwą opiekę.

Drabina w torebce

A dzisiaj po mieście chodziłam z drabiną ze snu Jakuba zapakowaną w foliową torebkę. Wszystko dzięki dzieciom z klasy trzeciej szkoły podstawowej przy ulicy Narbutta, które w Bibliotece dla Dzieci i Młodzieży nr LIV własnoręcznie drabinę z niebieskiej włóczki w czasie zajęć o tradycji żydowskiej splatały. Fajny dzień!

Fotorelacja ze spotkania w Bibliotece dla Dzieci i Młodzieży nr LIV

Narysuj niewidoczne

16 kwietnia 2014 roku miałam przyjemność prowadzić warsztaty
w Filii nr 35 MBP w Lublinie. W czasie zajęć dzieci dowiedziały się,
że jednym z zadań sztuki jest pokazywanie tego, co ukryte.
Na zdjęciu uczestnicy warsztatów rysują to, co nie jest widoczne.

Zdjęcie pochodzi ze strony Filii nr 35 MBP w Lublinie

Bizon w Józefowie

19 lutego 2014 roku, razem z Kajtkiem mieliśmy przyjemność odwiedzić dzieci w Domu Nauki i Sztuki w Józefowie. Na zdjęciu Kajtek niesie jaskiniowego bizona.
Zdjęcie pochodzi ze strony: Miejskiego Ośrodka Kultury w Józefowie

© 2018 Ewa Jałochowska

Theme by Anders NorenUp ↑

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial