Ewa Jałochowska

Historyk sztuki, pisze książki

Tag: duchamp

Wrota piekieł

Ponieważ od kilki dni pracuję nad ostatnim rozdziałem księżycowego projektu, w głowie pojawiło mi się hasło zamykania. Zamykam, czyli łączę nitki z wcześniejszych rozdziałów, wiążę je w supeł, tak żeby się opowieść nie rozsypała. Zamykanie trochę mechanicznie kojarzy mi się z otwieraniem, a tym, co można otworzyć i zamknąć są drzwi i okna. Pomysł pisania o drzwiach jest ryzykowny, przecież nie są w sztuce tym, co najważniejsze. Przez chwilę nawet zastanawiam się, czy ma sens ciągnąć temat i postanawiam urwać nitkę skojarzeń już teraz.

Czytaj dalej

Spider-man kontra Jezus

Ponieważ przygotowuję lekcję dla młodzieży w wieku lat jedenastu, zaczęłam się zastanawiać, jakie pytanie zadać dzieciom na początku zajęć i dzięki niemu zatrzymać na chwilę ich skoczną myśl. Na przynętę wybieram dwóch bohaterów, obu z pewnością dzieciom znanych, Spider-mana i Jezusa. Co łączy Spider-mana z Jezusem? Na pierwszy rzut oka niewiele. A jednak. Spider-man nie od razu został Spider-manem, był zwykłym, gapowatym chłopcem i dopiero ugryzienie pająka zmieniło go w dobroczyńcę świata o mocach nadnaturalnych. Z Jezusem było całkiem podobnie. Żył spokojnym życiem do chwili, gdy postanowił głosić nowe przykazania bożej miłości. Nie miał wprawdzie kądziołków, czyli gruczołów produkujących pajęczą sieć, lecz miał inną broń, czyli poświęcenie. Co ich łączy? Obaj działają dla dobra ogółu i obaj ulegają przemianie.

Czytaj dalej

Szufla Salomona R.

Tekst ukazał się na stronach portalu Polskiego Radia w 2006 roku. Inspirowany był Kolekcją Guggenheima pokazywaną w Kunstmuseum w Bonn od 21 lipca 2006 do 7 stycznia 2007 roku.

Marcel Duchamp mawiał, by sztuki nie brać zbyt serio. Jemu, który bawił się nią jak kostką rubika, przestawiając jej pojęcia z miejsca na miejsce, na pewno spodobałby się labirynt ustawiony w największej sali ekspozycji w Kunst-undAufstellungshalle w Bonn. Zabawa z czasem, z własną świadomością, która wie, że z labiryntu można wyjść, a która mimo to wewnątrz niego truchleje – przednia. Przecież to on w 1912 roku zadecydował, że malarstwo umarło, on jako pierwszy zamiast postaci graczy w szachy namalował ideę szachów, czyli proces, który dzieje się w umyśle gracza. On wreszcie, wprowadzając pierwsze obiekty ready-made, zmienił sposób pojmowania sztuki skazując ją na formę w jakiej objawił się dadaizm, pop-art czy konceptualizm. Nie musiał nawet malować, choć był malarzem. Ostatni obraz, jaki zrobił, zrobił w 1918 roku, w wieku trzydziestu jeden lat. I już wtedy nie miał on dla niego żadnego znaczenia. Znaczenie miała myśl. A ją stworzył dużo wcześniej. Po co się powtarzać mawiał. Prace Duchampa to rarytas, nie można więc winić Salomona Guggenheima, że w swojej kolekcji ich nie miał. Ale już twórcom wystawy „The Guggenheim” można zarzucać, że ich nie inspirowały. I właśnie ta nieobecność Duchampa jest na wystawie w Bonn najbardziej obecna.

Czytaj dalej

© 2018 Ewa Jałochowska

Theme by Anders NorenUp ↑

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial