Szczerość na płocie posadziło dziecko sąsiada. Przywiązało ją sznurkiem, żeby nie spadła. Dziecko zaniedbane i brudne szlaja się samo po obejściu instynktownie omijając psy. Szczerość ma oczy z poliestru, ciało wypełnione pluszem, palce niechwytne. Mgła roznosi po błotnistej drodze proste dźwięki pozytywki. Dziecko nakręca ją stając na palcach. Szczerość trwa tak długo, jak długo pozytywka gra. Ale sprężyna jest słaba. Zawsze w końcu pęka i Szczerość zsuwa się z płotu zbyt ciężka od wilgoci.