Pół człowiek pół jeż wszedł na schody. Śnił. Do tej pory śnienie zdarzało mu się jedynie w czasie snu. Teraz jednak miał pewność, że sen pojawił się, gdy otworzył drzwi, w środku dnia. Pół człowiek pół jeż nie mógłby odpowiedzieć na pytanie, skąd wiedział, że to, co znajduje się za drzwiami jest snem, a to, co przed drzwiami, nim nie jest. Zanim zdecydował się wejść, przez kilka chwil trzymał stopę ponad progiem. Wprowadzał ją w sen powoli, delikatnie. Nie zmieniła się gęstość powietrza. Na dworze było tylko bardziej rześko a za drzwiami brakowało wilgoci klombów po zmierzchu. Ciśnienie krwi Pół człowieka pół jeża, smak w ustach, meble we wnętrzu domu, schody, na które wchodził, były wciąż takie same. Drewniane i ciemne prowadziły na piętra i z pięter z powrotem na dół. Pół człowiek pół jeż wszedł po nich i zszedł, tak dla sprawdzenia. We śnie nie zaburzyły się prawa fizyki. Stopnie wspinały się w górę i zstępowały na dół. Doprowadziły go na piętro pierwsze, drugie a potem z niezaburzoną logiką odprowadziły prosto do drzwi. Pół człowiek pół jeż nacisnął klamkę. Zwykle gubił się, gdy nie wiedział, że śni. Dziś zagubił się w niezagubieniu. I już wiedział, że rządzi nim tylko sen.