Musisz tylko iść trochę wolniej, napisali w instrukcji obsługi. Węgiel musisz wyprowadzić z kąta ostrożnie, prowadzić pod rękę, żeby się nie przewrócił ciągnięty wielokrotnie. Niech się skruszy, ociera, osypuje śladem, uciskiem, dotykiem, obecnością, która zadrapuje kształt. Ona węgiel ciągnie powoli, wielokrotnie, od góry do dołu, lekko w bok, mocniej, a teraz delikatniej, krótką kreską, linią, rozrywając, kalecząc, określając głębokość spojrzenia, czasu, przestrzeni nieistniejącej po bezkres ograniczony palcem w oku. Obie przestrzenie związane są obecnością podwójną, liniami papilarnymi węgla w martwej źrenicy. Teraz już możesz uchylić kapelusz.