W czasach pandemii każda wyprawa do sklepu jest wyzwaniem, bo – wiadomo – do sklepu chodzą ludzie a każdy człowiek inaczej przeżywa zarazę i ma inną filozofię postępowania. Na przykład ta kobieta przede mną ma na sobie maseczkę, okulary przeciwsłoneczne, kaptur i gumowe rękawiczki na obu rękach. Trzyma dystans półtorametrowy i tak naprawdę nie wiem, czy jest kobietą czy mężczyzną, ponieważ głęboko skryła się w luźnym ubraniu. Jej przeciwieństwem jest kobieta, która stoi za mną. Ona jest z pewnością kobietą, ma długie blond włosy, którymi dotyka mojego ramienia. Stoi tak blisko, że mogłabym poczuć jej perfumy. Nie myślę jednak o perfumach, lecz o odległości a raczej bliskości. Odwracam się niespokojnie i zastanawiam się jakby tu dać jej do zrozumienia, żeby się trzymała z daleka. Kątem oka zauważam, że kobieta żuje kosmyk nakręcając go jednocześnie na palec wskazujący. Nie ma gumowych rękawiczek. Zupełnie inaczej niż ja, która stoję gdzieś w połowie pomiędzy kobietami. Ja trzymam dystans, ale nie mam maseczki, za to mam jednorazowe rękawiczki. To znaczy jedną rękawiczkę założoną teraz na prawą dłoń. Wszyscy klienci sklepu, a jest ich ze mną pięcioro, więcej osób do środka podczas epidemii nie wejdzie, widzą moją jedyną rękawiczkę, ponieważ właśnie podnoszę ją do góry. Koszyk postawiłam przed kasą i teraz nie wiem, którą ręką powinnam wyjąć z niego zakupy: tą bez rękawiczki, czy tą w rękawiczce. Przypominam sobie, że mam drugą rękawiczkę w kieszeni, ale nie wiem, którą ręką powinnam ją wyjąć a potem założyć. Zostawiam rękawiczkę w kieszeni i wykładam wreszcie zakupy z koszyka dłonią bez rękawiczki a potem portfel chwytam dłonią w rękawiczce. Aha, więc teraz mam już brudny i portfel, i kartę kredytową. Na wszelki wypadek sprawunki chowam do torby dłonią w rękawiczce, bo nie pamiętam, którą dłonią dotykałam ich wcześniej. Zresztą dłonią bez rękawiczki dotykałam już koszyka. Teraz powinnam go odstawić. Trzeba by go złapać, ale którą ręką? Tą, którą trzymałam go wcześniej, czy tą, którą złapałam go później? Ponieważ już wszystko mi się pomieszało zdejmuję rękawiczkę, chowam do kieszeni, odstawiam koszyk, wychodzę ze sklepu. Spokoju jednak nie daje mi myśl o tamtej pani, co żuła włosy. Stała tak blisko, że powinnam poczuć jej perfumy, ale ich nie poczułam. Albo ich nie użyła, albo ja jestem już zarażona koronawirusem, bo jednym z objawów jest nieodczuwanie zapachów. Prawie wpadam w panikę, jednak w ostatniej chwili przypominam sobie o drugiej, czystej rękawiczce, którą mam ciągle w kieszeni. Zakładam ją błyskawicznie i ufff, jestem bezpieczna.