Słonecznie przedpołudnie Z głośnika wydobywa się muzyka. Robotnik nuci na rusztowaniu a na drzewach ptaki.
– A, to ten… – mówi syn – coś z serca biciem.
– Ten – przytakuję.
– Zaucha.
– Andrzej.
– Andrzej Zaucha. – powtarza syn – Jak on umarł? Jakoś zginął?
– Zginął – potwierdzam. – Zastrzelił go Francuz, mąż kochanki, pistoletem w Krakowie.
Przez chwilę w milczeniu pozwalamy Andrzejowi śpiewać:
– … byłaś serca biciem. Wiosną, zimą, życiem. Marzeń moim echem. Winem, wiatrem, śmiechem.
– Nikt raczej nie chce umierać – odzywa się wreszcie syn – ale to jest w sumie całkiem niezła śmierć.