I wtedy zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Leżałam na łące. I wtedy zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Zamknęłam oczy. I wtedy zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Było pusto. Znikła trawa, łąka, ziemia i ja. I wtedy zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Mnie nie było. To znaczy byłam, ale nie w jednym miejscu, lecz we wszystkich. Wypełniałam wszechświat aż po krawędź. A nawet poza nią. Bo wtedy zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Wszechświat zrobił menisk i zaczął się wylewać z kubka po ściankach. Wylewałam się po ściankach, płynęłam po podłodze. I wtedy zdarzyło się coś naprawdę bardzo dziwnego. Bo dwie klepki były przesunięte. Pomiędzy nimi była szpara i ja w nią wsiąkłam. I nie byłam już wszędzie i nie wypełniałam już wszechświata aż po krawędzie, lecz siedziałam pod drewnianą klepką. I wtedy zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Ta niewielka kępka trawy, która wyrosła z podłogi, to ja.