Jak dobrze, że sobie dobrze radzę. Przede mną stoi młoda kobieta a za mną starszy mężczyzna. Kolejka jest długa i zdyscyplinowana. Czekamy i jeszcze postoimy. Jak dobrze, że jestem silna, gratuluję sobie w ogonku na pocztę. Maską zakrywam twarz, trzymam właściwy dystans i nerwy na wodzy. Nie każdy radzi sobie w sytuacji pandemii tak dobrze. Na przykład ten mężczyzna nie ma maseczki i przeklina głośno. On sobie dobrze nie radzi i idzie prosto na mnie. Mówi mi niemiłe rzeczy. Ustępuję mu ze strachu. Uff, nareszcie podszedł do okienka. To nic, że poza kolejnością. Nikt nie śmiał go zatrzymać. Odwracam się do sąsiadów. Oni także są zadowoleni. Starszy pan jest tak szczęśliwy, że podchodzi do mnie blisko.
– Ależ, proszę pana – protestuję, ponieważ twarz mężczyzny pojawia się tuż przy mojej – trzymajmy dystans, tak będzie bezpieczniej.
Ho, ho – myślę sobie – starszy pan wcale sobie dobrze nie radzi. Nie tylko on. Raptem cała kolejka się załamuje. Wszyscy się do siebie zbliżają i opowiadają sobie o facecie, który nie wytrzymał. Jak dobrze, że ja wciąż wytrzymuję.
– Rzeczywiście, ty radzisz sobie wyśmienicie. – mówi ośmiornica obejmując mnie ósmym ramieniem. Siódmym nie może, bo trzyma w nim list a w szóstym znaczek. – Jestem z ciebie bardzo dumna.