Znalazłam dziś czas i dowiedziałam się, że liniowy jest przez krótką chwilę. Nie trzeba go nawet porównywać do kłębka. Na samą myśl o nim linia czasu rozsypuje się w palcach. Musiała być przeciążona, napięta, niepraktyczna i nieelastyczna. Nieprawdziwa po prostu. Zdmuchnięta z dłoni, niekoniecznie przez wiatr, wystarczy silniejsze kichnięcie lub wzruszenie ramion, zakorzenia się w metrach kwadratowych nieruchomą sekundą dotykając wapiennych muszli. Już zawsze będzie dziś.