Najpierw był chaos i nic. Ciemno i chłodno nie z zimna, lecz strachu. Byłam pewna, że nie żyję. A stał się tylko głupi drobiazg. Odpadła mi głowa. Połączenie zostało zerwane. Wyczułam ją stopą i chciałam podnieść. Odpadłam jej i potoczyłam się a ona stała i patrzyła. Wyobraziłam sobie tę śmieszną minę, którą musiała robić. Zrobiłaby, gdyby miała twarz. Ja miałam twarz, więc toczyłam się po chodniku z tym śmiesznym wyrazem jej zaskoczenia na mojej twarzy. Biegła na oślep. Biegłam na oślep. Wydawało mi się, że głowa jest tuż i była, bo wpadałam na nią obiema stopami albo odpychałam kolanem. Uniosła mnie na bucie i podkręciła. Podkręciłam ją niechcący. Nie ominęła mężczyzny. Trafiłam w niego. Strąciła jego głowę. Odpadłam mu i potoczyłam się a on stał i patrzył. Wyobraziłam sobie tę śmieszną minę, którą musiał robić. Zrobiłby, gdyby miał twarz. Ja miałam twarz, więc toczyłam się po chodniku z tym śmiesznym wyrazem jego zaskoczenia na mojej twarzy. Biegł na oślep. Biegłem na oślep. Wydawało mi się, że głowa jest tuż i była, bo wpadałem na nią obiema stopami albo odpychałem kolanem. Uniósł mnie na bucie i podkręcił. Podkręciłem ją niechcący. Trafiłam w niego. Trafiłam w nią. Strącił. Strąciła. Biegniemy na oślep.