Ewa Jałochowska

Historyk sztuki, pisze książki

Listy (strona 1 z 5)

Listy

Koty listy piszą

Droga Mamo, (skreślam, nie jesteś mi droga)
Szanowna Pani, (skreślam, bo cię nie szanuję)
Pani Ewo, (tylko tak mogę się do ciebie zwracać, bo nie wiem kim jesteś, choć znam twoje imię)

Będzie krótko, bo jestem już w trasie. Wiesz zresztą. Informacja dotarła. Przede mną nieskończoność. Łapy mam zajęte, bilety, bagaże. Nie dopinają się wszystkie wspomnienia. Tych po tobie nie będę zabierać. Zostawiam je tu. Nie weźmiesz, trudno. Wiatr rozwieje, deszcz zmoczy, psy rozwłóczą, kot nasika. Nie łudź się. Nie chcę marnować czasu na ciebie. Pisania listu nie miałam w planie. Chciałam zniknąć. Nie słyszałabyś o mnie. I tak by się stało, gdyby nie post, twój wpis na facebooku. Dotknął mnie. Pazurami rozdarłaś mi duszę, więc ci odpowiem. Ale nie sentyment kieruję do ciebie. Zapomnij o nim. Nie będę pielęgnować wspólnego wspomnienia. Muszę je zabić. Tyś mnie do zbrodni przywiodła. Ty dyktujesz wyparcie. Nie mogłabym spędzić ani jedno dnia w zaświatach, pamiętając o tobie. Ty hipokrytko, która na pokaz wzdychasz po mojej śmierci. Ty, człowiek bez uczuć, który na sto lajków robi przedstawienie wyznając uczucia, których nie ma. Jak psa mnie porzuciłaś. Oddałaś mnie jak spalony czajnik. Ja wiem, co powiesz. Że mnie wychowałaś. Że byłam ci córką, pięć lat mnie do siebie tuliłaś, drapałaś za uchem, wyczesywałaś grzebieniem, z ości obierałaś rybę. I wszystko to dla mnie! No a potem te dzieci. I to dla ich dobra. I nie miałaś wyjścia, bo ja byłam zazdrosna. Ja byłam złośliwa, ja niebezpieczna. A ty, biedna, ty ofiarna istota, taka złamana. Prawie cię tu słyszę w mojej nieskończoności. Widzę prawie jak mrugasz rzęsami, jak się wdzięczysz, tłumaczysz, jak wzrok opuszczasz i małym paluszkiem pokazujesz bliznę. Jesteś taka rozdarta, bo oddałaś kota. Blizna się ślimaczy. Podchodzi ropą. Nieświeżo pachnie. Winę w sobie nosisz. Ona cię pożera. Ona cię rozognia. Wiesz co? Daruj sobie. Mnie nie oszukasz. Byłaś mi matką a potem oddałaś. Wyrzekam się ciebie. Jesteś mi bliska tylko przez nienawiść. Wypełnię nią moją nieskończoność. A ciebie uczynię jej świadkiem.

Kotka Sushi, dla ciebie Pani Kotka

Zdjęcie: Karol Jałochowski

List od Czytelnika

Szanowna Pani,

Chciałbym, żeby mnie Pani źle nie osądzała. Nie jestem złym kotem. Wszystkie Pani starania, wszystkie zabiegi kończą się i rozbijają o sprawę najważniejszą. Ja jestem kotem w worku. Pani chce w worku światła. Chce Pani, żebym mrok porzucił i zapach nieświeży, lecz nie pomyślała Pani o sprawie najpierwszej. Ciemność musi być ograniczona, musi mieć strażnika. Proszę zostawić mi duchotę, ciasnotę worka w ciasnocie myślenia. Nie zmieni jej Pani a każda próba jej pokonania zakończy się śmiercią, tyle jedynie może Pani zdziałać. Zabić mnie i wypuścić ciemność. Ale gdy ciemność straci granice, nic nas przed nią nie uratuje. Ciemny kot w worku jest gwarantem jasności. Tego się Pani nie spodziewała.

Z głębi wora
Kot

List od czytelnika

Szanowna Pani,

Wyciągnąłem włos z ogona i pazur z łapy wyrwałem. Igłę mam z niego lśniącą i nową. Szył będę. Rozerwane widzenie kota chcę pozszywać. Niech Pani nie zaprzecza. To, co Pani widzi nie jest mną. Jest kawałkiem. Ogonem jest, lecz bez pyska. Łapą lewą bez prawej. Nerką bez pęcherza, odbytem bez źrenicy. Okruchami w Pani oku jestem, będę więc okruchy Pani do oka przyszywał, żeby mnie Pani wreszcie zobaczyła.

pomiędzy podziałami
Z głębi wora
Kot

List od Czytelnika

Szanowna Pani,

Nie myślę o Pani, bo nie ma we mnie gniewu. Nie ma we mnie gniewu, bo nie kocham Pani. Nie kocham Pani i nie nienawidzę, bo nic nie czuję. Nic nie czuję, więc nic nie będę pisał. Nie mam takiej potrzeby. Chciała Pani ode mnie, żebym stał się poprawny, wdrożyłem się więc w Pani ramę. Pasuję do niej jak ulał. Ani wąs mi poza obręb nie wystaje, dostosowany jestem do potrzeb większości. Kotem podzespołem jestem, kotem z taśmy fabrycznej. Mojego ogona nie odróżni Pani od tysiąca innych ogonów. Pachniemy tak samo, miauczymy to samo, ocieramy się o łydkę z tym samym wdziękiem i niezależnością. Na dachu zawieszany się z przegrzania tego samego wadliwego wiatraczka. Nie brakuje nam Pani, bo uczuć nam nie zainstalowano.

Z głębi wora
2.0. Kot

List od Czytelnika

Szanowna Pani,

I nadszedł czas zapłaty. Pani niszcząca obecność w moim życiu zostanie rozliczona. Nie wywinie się Pani. Listy i podpisy nie są mi potrzebne. Nie zaprzeczy Pani, że jej milcząca fascynacja moją osobą musiała odcisnąć się piętnem na Pani. Brak odpowiedzi z Pani strony jest więc pozorny. Jest nieistotnym oszustwem, złudzeniem. Za każdym razem odpowiadała mi Pani, choć na piśmie liter nie kreśliła, myślą mnie Pani do siebie wołała, wabiła mnie milczeniem. Mamiła mnie odmową. Lecz ja Panią przejrzałem. W tym worku wspomnienia wspólnych nocy zawinięte w gazetę przechowuję. Godziny myśli o Pani, łzy przez Panią wylane, miesiące zmarnowane, kłaki sierści wyrwane, soki z ciała w tęsknocie i bólu wyciskane. Każdą kroplę w worku jako dowód trzymam, żem Panią posiadł. To nic, że Pani nie spędzała nocy ze mną. Ja spędzałem je z Panią.

Z głębi wora,
z głębi teczki
Kot.

List od Czytelnika

Szanowna Pani,

Nie udało mi się. Nie dobiegłem. Nie dałem rady dotrzeć i rozbiłem się po drodze na tysiąc maleńkich worków. W każdym z nich jestem i w każdym z nich mnie nie ma. Niosłem ze sobą Panią, więc i Pani jest w nich rozbita. Siebie i Panią rozbiłem na szarym chodniku, potykając się o kamień. Tylko niech mi Pani nie wierzy. Było przecież inaczej. Cisnąłem Panią z wysoka z wielką siłą i patrzyłem jak Pani upada i pęka, jak usta Pani oddzielają się od twarzy, jak uszy nie chcą mnie już słuchać, jak odwraca Pani oczy. Pozbierałem jej części i przechowuję z czułością, pisząc listy do Pani, pisząc listy do ciebie, pisząc listy do was, bo w moich workach są was przecież tysiące.

Z głębi worka

Kot.

List od Czytelnika

Szanowna Pani, której pozory spływają z ust kolejnym frazesem!

Otrzymałem list Pani pełen chmur ciemnych, gradu, piorunów i trujących wyziewów, które wypełzły z koperty i wypełniły worek cuchnieniem nie do zniesienia. Jest Pani nieprawdziwa w swej czystości, którą udaje przed sobą samą. Z sitkiem wyłapuje Pani fekalia pływające po źródle. Bo źródło Pani bije brudem. Jeśli udaje się Pani je oczyścić, chwała jej za to, lecz niech mi Pani w oczy kocie kłamstwa nie wkłada, bo moje oczy kłamstwa własnego mają dosyć, żeby nie potrafiły cudzego rozpoznać. Napisałem, że jesteś Pani nieprawdziwa w czystości. Fałsz kocim kłakiem wdarł się w myśl moją. Pani najprawdziwsza jest lecz w nieufności, w nienawiści, w niechęci, w mroku spod Pani powiek wypływającym. Z niego jest Pani. Nie jesteś wodą źródlaną, lecz mętnym bajorem.

Z głębi wora
mrokiem do mroku
Kot.

List do czytelnika

Szanowna Pani!

Nie pisałem ostatnio, bo tąpnięcie w kociej wierze sprowadziło na mnie kryzys nienawiści. Rzucałem się niespokojnie od płóciennego splotu do płóciennego splotu przez nieprzyjemny moment zwątpienia. Gdyby Pani nie była głupia, w co wierzyłem bezustannie, jaki miałbym powód czuć niechęć do Pani? Co ze mną, z kocim jestestwem, którego puchate filary zbudowałem na Pani płytkości i braku talentu? Gdyby więc tliła się w Pani słaba iskierka umiejętności, gdybym się pomylił, musiałbym uznać, że straciłem kontur, rysujący mój koci profil. Co by się ze mną stało? Drżałem ze strachu przez krótką chwilę, lecz wtedy zdałem sobie sprawę, że jestem uratowany. Zaakceptowałaby mnie przecież Pani, takiego jakim bym się stał, bo Pani wierzy w wolność. Wolność to wszystko a wszystko na raz to nic. I odetchnąłem z ulgą. Tolerancja starła Pani wszelkie kontury, lecz wyraźnie nakreśliła moje. Wdzięczny jej jestem.

Z głębi wora
nienawiścią obrysowany
Kot

List od Czytelnika

Szanowna Pani!

Przychodzi Pani do mnie nocą i mówi, że boi się i głaszcze mnie pod brodą, i rozciąga mi ogon tuląc go w dłoniach. Płacze mi Pani w sierść i mówi, że świat nie jest sprawiedliwy, że Panią odrzuca, że Pani nie chce, że Pani nie przyjmuje, że świat wodą jest a Pani mlekiem i nie miesza się z nim Pani. Lecz gdy ja chcę trochę mleka językiem wychłeptać, gdy ja chcę świat zmienić, żeby równy był, bez granic i bez barier, gdy więc ja przychodzę do Pani nocą i ogon mój w Pani dłonie wkładam, wtedy Pani nie chce. Za szyję mnie łapie i za drzwi wyrzuca, wtedy mi Pani drzwiami ogon przycina. Wtedy ja jestem mlekiem a Pani wodą i zatapia mnie Pani zamiast na powierzchni swej unieść. Gdzież jest więc Pani sprawiedliwość?

Z głębi wora,
w którym sprawiedliwość języka nie macza.
Kot.

List od Czytelnika

Szanowna Pani!

Proszę myśleć ciszej. Myśleć proszę niesłyszalnymi dla mnie półsłówkami. Żeby nie dowiedzieli się o nas błagam Panią bezdźwięcznie. Będziemy żyć w swoich głowach bezszelestnie, nie wydobywając się poza nie, ust poza nie nie wystawiając, niech do wnętrza mówią, pompując ciszę. Gdy dowiedzą się o mnie, wytropią, z głowy mnie Pani wyrwą, za ogon powieszą, łapy gwoździami do drzwi przybiją. Czy westchnęła Pani? Już po mnie! Stracony jestem. Już po mnie idą. A Pani głupia usta do słów układała, ich ruchem zdradziła istnienie myśli. I już słyszy Pani pukanie. U worka stoją, bo nienawidzą wszystkiego, co dla nich niedosłyszalne. Muszą do ucha Pani psa wpuścić i kota w worku wyniuchać.

Z głębi wora
bezdźwięcznie ukryty Kot.

Starsze wpisy

© 2019 Ewa Jałochowska

Theme by Anders NorenUp ↑

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial