Ewa Jałochowska

Historyk sztuki, pisze książki

W cieniu sławy (strona 1 z 2)

Stanisław Gabriel Żeleński

W pierwszym momencie go nie polubiłam. Nie mój typ bohatera. Zbyt pewny siebie. Postawny, przystojny, o głębokim głosie, z łatwością korzystał z darów natury. Tak intensywnie z nich korzystał, że Gabriela Zapolska uczyniła go pierwowzorem bohatera swej powieści „Wodzirej”, bo w czasach studiów lwowskich Stanisław Żeleński, no cóż, żadnej nie przepuścił. Nie każdy tak umiał, jego młodszy brat, Tadeusz, nie bardzo. Nieśmiały w stosunku do kobiet milczał przy nich wstydząc się niewyjściowego głosu. Zresztą przy Stanisławie nie tylko głos Tadeusza wypadał blado. Boy jeszcze wtedy był bardzo słabo zarysowany. Nie wiedział, co chce robić w życiu. Studiował medycynę, ale bez przekonania, bo z przekonaniem grywał tylko w karty. Jego starszy brat nie miał takich dylematów. Wiedział czego chce i kogo. Skończył politechnikę we Lwowie, wybrał piękną narzeczoną i zaczął pracę na stanowisku architekta. Nuda. Ciekawie robi się dopiero, gdy okazuje się, że podobno nieprzyjemnie wykłócał się z braćmi. Awanturowali się we trzech: Stanisław, Tadeusz i jeszcze najmłodszy z nich, Edward, przyszły urzędnik bankowy, współtwórca Zielonego Balonika. Dorastający Żeleńscy tak zajadle ze sobą walczyli, że pomieszkujący z nimi poeta, Kazimierz Przerwa -Tetmajer, ich brat cioteczny, planował w czasie ich awantur przeprowadzkę do innego mieszkania. I proszę, Stanisław od razu staje się bardziej ludzki a jeszcze bardziej uczłowiecza go fragment listu jego ojca. Władysław Żeleński, ceniony kompozytor, skarżył się synowej, Izabeli, że wprawdzie otrzymał pocztę od Stasia, ale ani słowa nie potrafi z niej zrozumieć, tak Stanisław bazgrze. Może i pisał niewyraźnie, ale dbał. O Tadeusza po śmierci Dagny Przybyszewskiej, o ojca po śmierci matki, a potem znowu o ojca po śmierci najmłodszego Edwarda, który zmarł na serce chore z miłości. Trochę sercu Edward dopomógł naciskając cyngiel.
Chciałam napisać, że wzrusza mnie przemiana, która dokonała się w Stanisławie, że z pewnego siebie i skupionego na własnych potrzebach stał się czuły, opiekuńczy i odpowiedzialny za rodzinę. Jednak tak naprawdę żadna przemiana się w nim nie dokonała. On był wciąż, przez całe swoje krótkie życie tak samo pewny siebie. Gdyby nie był, nie odważyłby się zakupić w 1904 roku zakładów witrażowych i nie uczyniłby z nich najpierwszej spółki w Galicji, dla której pracował Mehoffer i Wyspiański. Właśnie ze Stanisławem zrealizowali swe najsłynniejsze projekty. Dziś nikt ich arcydzieł z najstarszym bratem Żeleńskim nie kojarzy. Pewnie byłoby inaczej, gdyby Stanisław nie poszedł w 1914 na wojnę i nie zginął na niej tak razu. I nic nie zmienia fakt, że zginął śmiercią bohaterską. O tym też już nikt nie pamięta. Na krakowskim polu pozostał tylko jeden brat. Tadeusz stał się wreszcie Boyem, tłumaczem, felietonistą, krytykiem, pisarzem, gigantem myśli i języka. Nie wiem, czy po śmierci Stanisława obchodził jeszcze rocznicę jego urodzin, ale ja dziś ją sobie obejdę.

Dom Towarzystwa Lekarskiego, w środku znajduje się witraż według projektu Stanisława Wyspiańskiego. Zdjęcie: Zygmunt Put, wikipedia.pl.

O braciach Żeleńskich i innych rodzeństwach więcej w książce: „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”, Muza 2018.

W Domu nad Łąkami

Pamięć o tym wyjątkowym dniu chowam do szuflady z najpiękniejszymi widokami. A właściwie nie tyle pamięć, co spojrzenie Zofii Nałkowskiej. Bo tego dnia ona, we własnej osobie, ze ściany Muzeum im. Nałkowskich, gdzie miałam zaszczyt opowiadać o książce „W cieniu sławy”, słuchała mojej opowieści o zapomnianych rodzeństwach. Nie umiem wyrazić jak bardzo jestem wdzięczna za zaproszenie do Domu nad Łąkami, kiedyś rodzinnego domu Zofii Nałkowskiej a dziś muzeum. Radość, miłość, wzruszenie!

Rodzeństwa w Bielsku

Niby wracam do Warszawy, ale tak naprawdę zastanawiam się, kiedy znowu wrócę do Bielska. Bielsk Podlaski, magiczne miejsce na ziemi, do którego jedzie się opowiedzieć o książce „W cieniu sławy” i zapomnianych rodzeństwach sławnych Polaków a wraca się z wegetariańską kaszanką z czarnej soczewicy domowej roboty.
Dzięki Iwonie Bieleckiej-Włodzimirow każda wizyta w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bielsku Podlaskim jest świętem. Jestem wdzięczna za zaproszenie i czułą troskę na sposób niewypowiadalny.

Zdjęcia: Iwona Bielecka-Włodzimirow.

Centrum Kultury Wilanów

– Wydaje mi się – wypowiadam ostatnie słowa – że Bronisław Piłsudski nie byłby tym kim był, gdyby nie miał tak charyzmatycznego brata. Z Józefem nie mógł rywalizować, bo zawsze przegrywał. Ale potrafił własną słabość, te złe emocje, zazdrość i rozgoryczenie, przerobić na coś dobrego, na wrażliwość i otwartość na drugiego człowieka. Chronił tradycje zagrożonych ludów. Sam miał żonę z plemienia Ajnów i dwójkę dzieci z nią. Dzięki temu, że dostrzegł u siebie słabość, chciał chronić słabszych i potrzebujących.
Milknę. Na ekranie wciąż widać zdjęcie sylwetki Bronisława Piłsudskiego spisującego na zesłaniu teksty gilackich pieśni. Uczestnicy spotkania powoli wstają i wychodzą z sali. Ale jedna z kobiet podchodzi do mnie:
– A wie pani – mówi – co mi się w zeszłym roku przydarzyło? Byłam ze znajomymi w Japonii. Usiedliśmy w restauracji i oczywiście rozmawialiśmy po polsku. I nagle od drugiego stolika wstaje mężczyzna. Zwraca się do nas. I wie pani, co się okazało, wie pani kim on był? – Kobieta zawiesza głos. – Nawet teraz ręce mi się trzęsą, gdy o tym opowiadam. Cała drżę. Był to wnuk Bronisława Piłsudskiego.

Takie rzeczy tylko w Centrum Kultury Wilanów. Jestem wdzięczna za zaproszenie i możliwość spotkania ze wspaniałymi studentkami i studentami Uniwersytetu Trzeciego Wieku i opowiedzenia o książce „W cieniu sławy” i zapomnianych rodzeństwach sławnych Polaków. Dzięki takim słuchaczom dzieje się magia. Za pomoc i opiekę dziękuję nie mniej magicznej Agencji Autorskiej Zetzet.

W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków, Wydawnictwo Muza.

Miłe słowa o książce!

Radość wielka, bo o książce, „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”, napisała pani Agnieszka Niemojewska. Recenzja znajduje się w lutowym numerze dodatku historycznego Rzeczpospolitej, Uważam Rze Historia. Ja się tu pochwałę tylko jej fragmentem, ale za każde słowo pięknie dziękuję.

Zapomniane rodzeństwa w RMF Classic

W poniedziałek, 7 stycznia, o godzinie 14.00, na antenie RMF Classic rozmawiałam z panią Małgorzatą Bugaj. I znowu opowiedziałam coś o książce „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”, która ukazała się niespełna dwa miesiące temu w Wydawnictwie Muza. Za zaproszenie do audycji bardzo serdecznie dziękuję!

W cieniu sławy w TOK FM

Bardzo dziękuję Hannie Zielińskiej, dziennikarce Radia TOK FM, za zaproszenie do studia i za rozmowę o książce „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”. Rozmowę można usłyszeć tu: Ewa Jałochowska o swojej książce „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”

„W cieniu sławy” na antenie Czwórki PR

Dziękuję wspaniałej pani Kasi Dydo-Rosłoń, dziennikarce programu Czwartego Polskiego Radia, za zaproszenie do studia i za rozmowę. To była wielka przyjemność!
A audycję można usłyszeć tu: „W cieniu sławy. Zagubione rodzeństwa sławnych Polaków” na antenie Czwórki Polskiego Radia

Foto: Michał Piwowarek/Czwórka

Radio dla Ciebie raz jeszcze

Ojej, już trudno, skoro trzeba. Spełniam obowiązek promocyjny w pakiecie, czyli poniżej nagranie drugiej rozmowy z Małgorzatą Kron. Rozmowa odbyła się w godzinach porannych, 25 grudnia w RDC. Dlatego nie wspominałam o niej, bo święta i w ogóle. Do paczki informacyjnej wkładam też audycję, która odbędzie 3 stycznia, na antenie Programu Czwartego Polskiego Radia, o 11.00 i będzie żywa. Cieszę z niej, trzęsę portkami, ale najbardziej jestem wdzięczna za zaproszenie. W ogóle za wszystkie zaproszenia bardzo dziękuję!

Radio dla Ciebie, 25 grudnia. Rozmowa z Małgorzatą Kron o książce „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”.

Fotografia: RDC

„W cieniu sławy” w Wyborczej!

A w dzisiejszej Wyborczej, w dziale ALE HISTORIA pojawiła się recenzja książki „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”.
Radość i szczęście, za które bardzo dziękuję!

Starsze wpisy

© 2020 Ewa Jałochowska

Theme by Anders NorenUp ↑

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial