Euforia i radość, ale nie takie na niby, udawane i na pokaz. Szaleństwo jest prawdziwe, bo takie słowa o książce są szczęściem w postaci czystej. I to w Miesięczniku ZNAK! Agnieszka Dziedzic napisała o „Smutku mamuta”, Wydawnictwa Nisza” pięknie i jestem jej za te słowa bardzo wdzięczna:

„Uczynienie dziewięcioletniego chłopca interlokutorem pozwala na zmianę optyki – zamiast (autorytarnej) książki dla dzieci otrzymujemy niesztampową opowieść o dziecięcym potencjale mitotwórczym. Figura dziecka – a warto zaznaczyć, że choć jawną inspiracją jest syn autorki Jędrek, to jednak mamy do czynienia z kreacją literacką – zmusza do porzucenia truizmów, o które tak łatwo w dorosłym świecie. Powieściowego Jędrka cechuje bezkompromisowość w dążeniu do poszukiwania prawdy albo najciekawszego zakończenia opowiadanej historii”

Cała recenzja do przeczytania