Nie jest nim linoskoczek, chociaż w pierwszej chwili mógłby się nim wydawać. Wędruje wysoko ponad czarno-białym tłumem. Jego równowaga jest iluzją, nadałby się więc, ale właśnie przez to nim nie jest. Nie jest nim także mężczyzna, który ma stopy tak wielkie, że duży palec dotyka przedniej ściany a pięta ociera o tylną. Siedzi przy stole i łowi widelcem zupę z talerza bez dna. Zupa, chociaż szczegół to pozbawiony znaczenia, jest jarzynowa. On też by się nadawał, lecz także nim nie jest. Dopiero, gdy się go postawi wielkimi stopami na rozciągniętym ponad ludnym targiem sznurze. Dopiero, gdy mu się talerz z łyżeczką w dłonie włoży a jego równowaga zawieszona wysoko na wielkich stopach nie będzie chwilowa, dopiero wtedy będzie go można nazwać symbolem samotności.