Inspiracje czasem przychodzą zupełnie niespodziewanie, najczęściej pod prysznicem, ale nie zawsze. Kilka dni temu na przykład oglądałam dokument poświęcony Pinie Bausch, niemieckiej tancerce i choreografce, dyretorce teatru i autorce wielu wspaniałych spektakli tanecznych. W 2006 roku odbyła się premiera jednego z nich, „Pełni księżyca”, spektaklu, w którym człowiek ulega żywiołom, i w którym ja odnalazłam pytania i fascynacje, poruszające mnie w pracy nad księżycowym projektem.

Pina Bausch nie szukała rozwiązań łatwych, dlatego dla swojego przedstawienia, prócz wybitnych tancerzy, znalazła także niezwykłe rekwizyty. Jednym z nich stał się kamień. Nawet nie kamień a wielki głaz, skała, wokół której, zalewani strugami wody skakali tancerze, bez słów, samymi ciałami, opowiadając o symbolice życia i płodności. Woda była drugim rekwizytem. Trzecim był tytułowy księżyc, chociaż w teatrze niewidoczny. Jego obecności ponad sceną widz sam powinien się domyślić.

Fascynuje mnie zarówno symbolika kamienia, która sięga początków człowieka, gdy wierzono, że kamień wyrasta z ziemi i jest znakiem płodności (o symbolice kamienia więcej tutaj) jak i księżyca, którego znaczenie w mitologiach świata nie da się zamknąć jednym tekstem czy jedną książką (o nieskończonym temacie księżyca tutaj), jak i symbolika wody. Jednak o jednym tylko z rekwizytów z przedstawienia Piny Bausch, starożytny mędrzec Tales z Miletu miał powiedzieć, że jest początkiem życia i źródłem rzeczy. I tym rekwizytem właśnie, za namową Talesa, zamierzam się dzisiaj zająć. Mowa oczywiście o wodzie.

Znaczenie wody w tradycji jest wciąż żywe, dlatego można napisać o niej artykuł, a przynajmniej pierwszy akapit, całkiem intuicyjnie, bez pomocy słowników, korzystając wyłącznie z wiedzy o świecie, wciąż żywych religiach czy baśniach.

Pierwszym skojarzeniem jest oczyszczenie. W chrześcijaństwie, już od blisko dwóch tysięcy lat każdy wstępujący do kościoła musi poddać się ceremonii chrztu. Pierwszy chrztu udzielił Jan Chrzciciel, który zanurzał i oczyszczał grzeszników w rzece Jordan. Nie tylko jednak chrześcijaństwo przyjęło oczyszczającą symbolikę wody. Muzułmanie także oczyszczają się, dokonując a nawet celebrując ablucję codziennie i przed każdą modlitwą. Pod Kaabą, w Mekce znajduje się też święta studnia islamu zamzam. Muzułmanie wierzą, że tryska z niej źródło wskazane Hagar, matce Izmaela, przez anioła. Dla Muzułmanów jest to święte miejsce a woda ma lecznicze właściwości.

W Gangesie, świętej rzece Indii, oczyszczają się hindusi, chociaż sama rzeka akurat do najczystszych nie należy. Według hinduskiej tradycji Ganga jest córką boga gór, Himawana i siostrą żony Śiwy, Parwati. Ganga zstąpiła z nieba na ziemię, dopiero wtedy, gdy bóg Śiwa pozwolił jej przepuścić rwące wody przez swoje boskie włosy, które uczyniły z Gangesu łagodną rzekę. W innym razie woda zniszczyłaby ziemię. Świętych rzek w tradycji jest oczywiście więcej. W Malezji panuje przekonanie, że każda rzeka posiada duszę i że zamieszkują ją duchy wody, nie zawsze zresztą potulne.

Zacznijmy jednak od początku. Z biblijnego raju wypływały cztery rzeki, biorące początek z jednej. Dzisiaj jednak potrafimy wskazać tylko dwie „rajskie” rzeki. Są to Eufrat i Tygrys w Azji Mniejszej. Egipcjanie początek swojej rzeki widzieli w jaskini, gdzie spoczywało ciało Ozyrysa. I dlatego gdy Nil wylewał, co było dla Starożytnych Egipcjan wydarzeniem zbawiennym, wierzono, że to zmartwychwstaje ich bóg. A skoro już mowa o powodziach, należy koniecznie wspomnieć o biblijnym potopie, który pojawia się nie tylko w Biblii, ale także w mitologiach innych części świata a który był, jak najczęściej uważano, karą za grzechy człowieka.

To jednak wszystko nic wobec chińskiej biurokracji. Chińczycy mianowicie w swej mitologii posiadają niebiańskie ministerstwo zarządzające żywiołem wody i należy ono do ministerstw najważniejszych z najważniejszych. Departament Wody (Shuifu) jest kierowany przez Króla Smoka, który jest przełożonym duchów kontrolujących Cztery Morza. Prócz ministerstwa istnieją także duchy rzek głównych i dopływów, które znajdują się w oddziale duchów świeżej wody. Porządek musi być.

W tym samym czasie (dynastia Han), gdy w Chinach powstawała teoria Pięciu Żywiołów (drzewo, ogień, ziemia, metal, woda) w Starożynej Grecji tworzona była teoria czterech żywiołów (woda, ogień, powietrze, ziemia) wykorzystywana przez wiele stuleci, aż po dziś dzień, w literaturze i sztuce cywilizacji zachodniej. A skoro już razem z czterema żywiołami pojawiła się Starożytna Grecja nie można zapomnieć o wymienianym już Talesie z Miletu, który dzięki obserwacji uważał, że woda jest źródłem życia, ani o mitologicznym Posejdonie, władcy mórz i oceanow. W hinduizmie bogiem oceanu, bardzo podobnym do greckiego Posejdona, jest Waruna, syn Aditi. W czasach wedyjskich był bogiem wszechświata, a także bogiem przynoszącym deszcz. Ciekawe jest to, że żoną Waruny jest Waruni, bogini wina, która jest świetnym pretekstem do wspomnienia o ewangelicznej przemianie wody w wino w czasie ślubu w Kanie Galilejskiej, przemianie, której dokonał Jezus. A skoro więc pojawił się temat wina całkiem na miejscu będzie zakończenie subiektywnego wyboru wodnych i rzecznych symboli, rzeką nie byle jaką, bo Lete, płynącą przez Hades, greckie królestwo podziemi, rzeką zapomnienia.

O wodzie i jej symbolicznej mocy można by napisać oczywiście znacznie więcej, litry nieprzebrane, ale i tyle już wystarczy, aby przestać się dziwić, że najlepsze pomysły mogą przychodzić zarówno podczas oglądania deszczu padającego na scenę w przedstawieniu Piny Bausch, jak i w czasie kąpieli. Wystarczy popatrzeć na Archimedesa.