Bulwary wielkiego miasta zapełniają się błyskawicznie. Wjeżdżam na nie za szybko.
– Ewa! Ewa! – słyszę głos. Z przestrachem oglądam się za siebie i już wiem, że za bardzo oddaliłam się od mamy. Zwalniam, szukam stopą asfaltu, chcę zawracać. Wreszcie przypominam sobie, że już jestem dorosła.

Ilustracja: Zbysław Marek Maciejewski, Ewa.