Ewa Jałochowska

Historyk sztuki, pisze książki

Miesiąc: Marzec 2019 (strona 2 z 2)

Haiku

Śrubokręt z rdzy
niedokręcona kluczem
fałda w dywanie

Haiku braku

Zasłoną ciszy
podzieliły ruch okna.
Bez tu nie kwitnie.

Haiku

Ha niedokończo
i nieśmiało się cho
za cieniem ku

Okładka

Metro dojeżdża, tłum wspina się po schodach. Kilkanaście metrów przede mną idzie para. Ojciec z dorosłym synem, Downem, wychodzą z podziemi na słoneczny chodnik. Syn nie wypuszcza dłoni ojca. Jednocześnie podnosi do oczu coś, co ściska w drugiej ręce. Nie widzę przedmiotu. Wciąż jestem za nimi. Ale zmianę kroku już dostrzegam. Młody mężczyzna zaczyna podskakiwać. Rozpiera go radość. Rzuca się na ojca, ściska go, całuje. Jeszcze raz całuje. Jest wdzięczny i szczęśliwy. Przedmiot podnosi coraz wyżej, przygląda mu się. Nie widzę jego oczu, ale mowa ciała podpowiada, że błyszczą. Uśmiecham się bezwiednie, szczęście młodego mężczyzny jest zaraźliwe. On obraca się w stronę ojca i chwyta obiema rękami przyczynę radości. Okładka magazynu jarzy się kolorami. Z różowego tła wydobywa się półnaga kobieta. Czerwony stanik zakrywa okazały biust. Tej samej barwy majtki podkreślają krągłe biodra. Skórę ma gładką, twarz piękną. Szminka ogranicza jej uśmiech. Uśmiechu młodego mężczyzny nic nie ogranicza. Patrzy na zdjęcie z uwielbieniem.
– Jaka piękna! – Zachwyca się. – Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!
Kobieta jest piękna i on widzi w niej tylko piękno.

Haiku meblowe

Cztery nogi idą
pod stół umocowany
ich rozbieżnością.

Koty listy piszą

Droga Mamo, (skreślam, nie jesteś mi droga)
Szanowna Pani, (skreślam, bo cię nie szanuję)
Pani Ewo, (tylko tak mogę się do ciebie zwracać, bo nie wiem kim jesteś, choć znam twoje imię)

Będzie krótko, bo jestem już w trasie. Wiesz zresztą. Informacja dotarła. Przede mną nieskończoność. Łapy mam zajęte, bilety, bagaże. Nie dopinają się wszystkie wspomnienia. Tych po tobie nie będę zabierać. Zostawiam je tu. Nie weźmiesz, trudno. Wiatr rozwieje, deszcz zmoczy, psy rozwłóczą, kot nasika. Nie łudź się. Nie chcę marnować czasu na ciebie. Pisania listu nie miałam w planie. Chciałam zniknąć. Nie słyszałabyś o mnie. I tak by się stało, gdyby nie post, twój wpis na facebooku. Dotknął mnie. Pazurami rozdarłaś mi duszę, więc ci odpowiem. Ale nie sentyment kieruję do ciebie. Zapomnij o nim. Nie będę pielęgnować wspólnego wspomnienia. Muszę je zabić. Tyś mnie do zbrodni przywiodła. Ty dyktujesz wyparcie. Nie mogłabym spędzić ani jedno dnia w zaświatach, pamiętając o tobie. Ty hipokrytko, która na pokaz wzdychasz po mojej śmierci. Ty, człowiek bez uczuć, który na sto lajków robi przedstawienie wyznając uczucia, których nie ma. Jak psa mnie porzuciłaś. Oddałaś mnie jak spalony czajnik. Ja wiem, co powiesz. Że mnie wychowałaś. Że byłam ci córką, pięć lat mnie do siebie tuliłaś, drapałaś za uchem, wyczesywałaś grzebieniem, z ości obierałaś rybę. I wszystko to dla mnie! No a potem te dzieci. I to dla ich dobra. I nie miałaś wyjścia, bo ja byłam zazdrosna. Ja byłam złośliwa, ja niebezpieczna. A ty, biedna, ty ofiarna istota, taka złamana. Prawie cię tu słyszę w mojej nieskończoności. Widzę prawie jak mrugasz rzęsami, jak się wdzięczysz, tłumaczysz, jak wzrok opuszczasz i małym paluszkiem pokazujesz bliznę. Jesteś taka rozdarta, bo oddałaś kota. Blizna się ślimaczy. Podchodzi ropą. Nieświeżo pachnie. Winę w sobie nosisz. Ona cię pożera. Ona cię rozognia. Wiesz co? Daruj sobie. Mnie nie oszukasz. Byłaś mi matką a potem oddałaś. Wyrzekam się ciebie. Jesteś mi bliska tylko przez nienawiść. Wypełnię nią moją nieskończoność. A ciebie uczynię jej świadkiem.

Kotka Sushi, dla ciebie Pani Kotka

Zdjęcie: Karol Jałochowski

Haiku z ukrycia

Owinięta w noc
zamyka obie gwiazdy
buda nad psim snem.

Niepewność

Najpierw była niepewność. Niepewność niepewna istnienia. Gdyby istniała mogłaby być jakaś. Ale ona nie zarysowywała konturów. Nie określała składu. Nie mierzyła się z przestrzenią. Czuła się wieczna i nieskończona a zarazem nieważna, mikra i niepewna czasu, którego doświadczyła. Albo nie doświadczyła. Doświadczała, chyba, że jej nie było. Wtedy nie doświadczała. Nie była pewna. Gdyby była wieczna i nieskończona, musiałaby być dojrzała. A zachowywała się jak nastolatka. Każde z pytań, które sobie stawiała, kłuło jej nieokreśloną formę swoją pewnością. Dzięki nim czuła się jeszcze bardziej niepewna. Nie mogła udzielić im jednoznacznej odpowiedzi. Powinna chcieć je z siebie zrzucić. Jednym ruchem, może dwoma, strzepnąć z siebie ukłucia pytającej pewności. Ale tego nie chciała. Niepewność westchnęła. Zatraciła siebie. Skoro zrozumiała, że niepewność jest siłą, stała się zbyt siebie pewna. W tej samej chwili znikła.

Nowsze wpisy

© 2020 Ewa Jałochowska

Theme by Anders NorenUp ↑

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial