Ewa Jałochowska

Historyk sztuki, pisze książki

Miesiąc: Grudzień 2018

Radio dla Ciebie raz jeszcze

Ojej, już trudno, skoro trzeba. Spełniam obowiązek promocyjny w pakiecie, czyli poniżej nagranie drugiej rozmowy z Małgorzatą Kron. Rozmowa odbyła się w godzinach porannych, 25 grudnia w RDC. Dlatego nie wspominałam o niej, bo święta i w ogóle. Do paczki informacyjnej wkładam też audycję, która odbędzie 3 stycznia, na antenie Programu Czwartego Polskiego Radia, o 11.00 i będzie żywa. Cieszę z niej, trzęsę portkami, ale najbardziej jestem wdzięczna za zaproszenie. W ogóle za wszystkie zaproszenia bardzo dziękuję!

Radio dla Ciebie, 25 grudnia. Rozmowa z Małgorzatą Kron o książce „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”.

Fotografia: RDC

Krasnoludku!

Gdy byłam małą dziewczynką, miałam drewnianego krasnoludka. Krasnoludek miał maleńką czerwoną czapkę, czerwony tułów i dwie czerwone nogi, na których nosił czarne buty. Był moim ukochanym krasnoludkiem, dlatego ogarnęła mnie trwoga, gdy w czasie wizyty u babci, krasnoludek wpadł do muszli klozetowej. Wpadł do muszli tak głęboko, jak głęboka była moja rozpacz. A była głęboka, bo nie widziałam nawet czubka jego czapki. Pamiętam, że nie chciałam wyjść z łazienki. Stałam na zimnych płytkach i składałam dłonie jak do modlitwy. Łzy spływały po desce klozetowej i tonęły w odmętach kanalizacji. Płakałam tak bardzo, że mój ojciec zdobył metalową sprężynę, którą wkręcił się w muszlę klozetową babci. Tak długo zapuszczał drut, aż wydobył ukochanego krasnoludka. Zanim ten trafił do moich rąk, został bardzo porządnie wymyty. Mimo to nie pamiętam, żebym się nim jeszcze kiedykolwiek bawiła. Ech, nie mają łatwego życia świąteczne krasnoludki.

Zdjęcie: Karol Jałochowski

Szczelina

Nie umiem napisać o szczelinie. Naprawdę. Mój mały, nieuniwersalny dramat. Ona tam jest. Pomiędzy metrem a peronem przekraczam ją. Spowalnia mi krok, rozciąga go. Ale ja i tak nie umiem o niej napisać. Jest tak pełna symboli, że już w pierwszym zdaniu staje się tandetna, pretensjonalna i nie do zniesienia. Noszę ją ze sobą w kieszeni, wsuwam do niej palce, przez co rękawiczki rosną mi a ręce maleją. Przez przypadek wrzuciłam do niej dwa stare bilety, sporo paragonów, jedną wełnianą czapkę, guzik, pudełko po pustym kremie. Zaginął w niej kolczyk i pęknięty ołówek, nieudane teksty, byle jakie myśli, to akurat dobrze. Wyginęło w niej kilka zagrożonych gatunków. Upadały tępo. Betonowa wylewka nie wydała dźwięku. Nic ponad to. Banalna pustka w ciemności pod metrem. Tkwię w tej szczelinie. Skojarzenia mam gładkie. Nie ma jak się wydostać.

Ilustracja: Max Ernst, The Horse He’s Sick, 1920, Moma.

„W cieniu sławy” w Wyborczej!

A w dzisiejszej Wyborczej, w dziale ALE HISTORIA pojawiła się recenzja książki „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”.
Radość i szczęście, za które bardzo dziękuję!

Kultura według Kron: „W cieniu sławy”

13 grudnia byłam gościem pani Małgorzaty Kron. W audycji „Kultura według Kron”, emitowanej na antenie RDC, rozmawiałyśmy o zapomnianych siostrach i braciach sławnych Polaków. I to jeszcze nie wszystko. Nad książką „W cieniu sławy” pochylimy się także 25 grudnia, w porannej audycji świątecznej. A wszystko to dzięki pani Małgorzacie Kron, której bardzo serdecznie dziękuję za zaproszenie do RDC.
Kultura według Kron: „W cieniu sławy”. Radio dla Ciebie.

Miło o książce

Aleksandra Zaprutko-Janicka, redaktorka portalu ciekawostkihistoryczne.pl, napisała o książce „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”, w artykule Najciekawsza książka tygodnia. Nie TEN Matejko:

„Autorka książki stara się pokazać, jak to jest być mniej znanym, lub mniej zdolnym bratem lub siostrą tej podziwianej i utalentowanej osoby, która jest na ustach wszystkich. Na przykładzie różnych rodzin pokazuje, jak takie obciążenie znosili poszczególni bliscy sławnych Polaków. Bardzo ciekawe spojrzenie na znane z pozoru historie.”

Za dobre słowa i wyróżnienie bardzo dziękuję!

Pierścień

Pół człowiek pół jeż pewny był, że igłą chirurgiczną potrafi dotknąć każdego bólu. Wiedział, że wyrasta trawami, że porasta igłami, że jest twardymi pniami. Był tymi spróchniałymi, które pożerane przez robaki powracały do ziemi. Przenikał do korzeni i koło się zamykało na jednym z jego palców pierścieniem Saturna. Pół człowiek pół jeż pewny był, że nie ma granic. Kiedy się zorientował, że od rana sięga tylko nocy, a nocą przetacza się na drugi bok dnia? Ciszej. On wciąż nic nie wie.

Z metra cięte

W metrze tłok. Drzwi zamykają się. Stoję z nosem w plecach mężczyzny. Ramieniem ocieram się o kobietę, która wciska mnie w rower. Raptem mężczyzna przede mną traci równowagę i wpycha mnie w rozmowę tuż za mną. Chłopak i dziewczyna. On wysoki. Wiem to, bo musi się nad nią pochylać. Ona blisko niego a ja czuję ich ciepło na plecach.
– Mówię ci – odzywa się chłopak – musiałem przestać trenować, tak bardzo boli mnie kręgosłup.
Dziewczyna się uśmiecha. Uśmiech słychać w głosie.
– Moja babcia miała kłopoty z kolanami, gdy przestała ćwiczyć, wszystko jej przeszło.
– Wiesz, że można kupić buty do biegania. Amortyzują. Właśnie się zastanawiałem, czy sobie takich nie kupić.
Mężczyzna wyjmuje telefon i pokazuje zdjęcie butów dziewczynie. Ona pochyla się nad telefonem. Przybliża policzek do dłoni chłopaka. Słyszę wyraźne przyspieszone oddechy. Ona się znowu uśmiecha, ale nie odsuwa.
– Bieganie nie jest dla mnie. – Tłumaczy dziewczyna łagodnie.
– Dlaczego? – Głos chłopaka obniża się. Stoją bardzo blisko siebie.
– Mam jedną nogę krótszą. – Mówi ona.
Metro jedzie dalej. Chłopak stoi wyprostowany. Nic nie mówi. Dziewczyna czeka. Spogląda na niego. On milczy. Już nie czuję ich ciepła na plecach.

Nałkowskie w Twoim Stylu

Fragment rozdziału o siostrach Nałkowskich, z książki „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”, można przeczytać na stronie magazynu „Twój Styl”: Zofia i Hanna Nałkowska. Opowieść o trudnych relacjach. Bardzo się cieszę i dziękuję!

Zdjęcie rodziny Nałkowskich pochodzi z Wikipedii.

Superbibliotekarkom

Gdybym miała wybierać superbohatera, byłby to superbohater zbiorowy. Nie Superman, nie Spiderman, nie Hulk i nie Ironman, ale ich połączenie. Bo osoba, którą mam na myśli, a właściwie osoba zbiorowa, ma cechy ich wszystkich. Żelazną wolę, uczciwość, elastyczność, siłę, energię i poczucie misji. Dzięki niej, osobie zbiorowej, superbohaterowi, a najczęściej superbohaterce, w ciągu ostatnich lat biblioteka stała się miejscem, które uczy jak żadne inne. I wczoraj miałam przyjemność spotkać dwie superbohaterki, czyli bibliotekarki z Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej w Legionowie, kobiety o mocach niezwykłych, dzięki którym młodzież czyta, słucha i chce wiedzieć więcej.
Jestem wdzięczna superbibliotekarkom z LO im. Konopnickiej w Legionowie za możliwość spotkania z młodzieżą i opowiedzenia o kobietach naukowczyniach, od Hypatii po Marię Skłodowską -Curie, ale przede wszystkim jestem im wdzięczna za ich trud codzienny i wysiłek biblioteczny, który nie idzie na marne.
Gorąco dziękuję też Agencji Zetzet, dzięki której wszystkie te spotkania są możliwe, a która bez wątpienia także posiada supermoce.

Relacja ze spotkania w bibliotece LO im. Konopnickiej w Legionowie

© 2019 Ewa Jałochowska

Theme by Anders NorenUp ↑

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial