Ewa Jałochowska

Historyk sztuki, pisze książki

No to chlup

Siła dźwięku rośnie. Wiem, bo od miesięcy noszę jeden ze sobą. Przykleiliśmy się do siebie w lesie. Dźwięk był cichy. Ledwie dosłyszalne chlip prosto do ucha.
– No to chlup – powiedziała woda. I już. Od tamtego pochylenia jesteśmy razem. Można by tu dopisać jakieś pomocnicze słowa typu: rozlewisko, światło, popielate brzegi wysuszone zimą. Nie piszę ich. Jest tylko:
– Chlip.
Gdy się odzywa, na przykład teraz, w godzinie szczytu na środku chodnika, jestem kałużą.

Zdjęcie: Karol Jałochowski.

Noc

Dlaczego noc jest czarna? Bo zasnęłam, a potem się obudziłam. Było to w czasach, gdy jasność ogarniała całą tarczę zegara. Niespodziewanie otworzyłam oczy w środku nocy i usiadłam. Trzeba było siadać, bo wiadomo, że kiedy się leży, smutek z serca przelewa się do głowy. Mnie się przelał i nie mogłam dłużej spać. Na siedząco czekałam, aż spłynie niżej. Kiedy dotarł do stóp, zrobiły się tak ciężkie, że nie mogłam ich położyć. Było z nimi bardzo niewygodnie. Dlatego wyrzuciłam je z łóżka, żeby sobie poszły. Zapomniałam jednak, że są przepełnione smutkiem i dlatego nie mogą odejść. Mogą jedynie opadać. O podłogę uderzyły z hukiem, rozłupały się i w noc uleciał cały smutek. Dlatego jest czarna kiedy nie śpię.

Czwarte wydanie!

Ach, wielka radość! „Historia sztuki dla dzieci i rodziców. Rozmowy z Kajtkiem” ukazuje się już po raz czwarty. Książka, która na rynku jest od 2012 roku, z czwartym wydaniem dostała nową, piękną okładkę i wzbogacona została o nowe ilustracje. Cieszę się jej pojawieniem w księgarniach i dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las a także Czytelnikom, którzy wciąż chcą czytać o historii sztuki. Trudno o większą radość dla autora. Pięknie za nią dziękuję!

Spotkanie jako sztuka

Zaszczyt móc znaleźć się ze swoim tekstem o „Smutku mamuta” wśród tak wspaniałych Autorów i pięknych tekstów. „Spotkanie jako sztuka”, książkę towarzyszącą Biennale Sztuki dla Dziecka i poświęconą dzieciom i sztuce z naukowego punktu widzenia, będę czytała z ciekawością tym większą, że jestem na pierwszym semestrze podyplomowej pedagogiki. Pięknie dziękuję!

Ewa

Bulwary wielkiego miasta zapełniają się błyskawicznie. Wjeżdżam na nie za szybko.
– Ewa! Ewa! – słyszę głos. Z przestrachem oglądam się za siebie i już wiem, że za bardzo oddaliłam się od mamy. Zwalniam, szukam stopą asfaltu, chcę zawracać. Wreszcie przypominam sobie, że już jestem dorosła.

Ilustracja: Zbysław Marek Maciejewski, Ewa.

Biurko

Są dwie strony biurka. Ta pierwsza unosi litery wysoko. Trzyma się sztywno zarysowana krawędziami idei. Kot w słońcu przesuwa przecinek. Druga strona zawsze pozostaje w cieniu, czasem tylko nocą czuje na sobie światło odbite papierków cukierków dawno już zjedzonych. Kot bawi się refleksem rzuconych w kąt słodyczy.

Zdjęcie: Jędrzej Jałochowski

„Smutek mamuta” po serbsku!

A to jest okładka nowego wydania „Smutku mamuta”, które lada chwila ukaże się w wydawnictwie ProPolis Books w Serbii, w tłumaczeniu Anđeliji Jočič. No cieszę się nią jak głupia, bo jest cudna! Autorką okładki jest Marija Jevtić. Dziękuję!

Oda do tych, którzy się gubią

O, Wy, którzy nie znajdujecie drogi do własnego grzebienia,
miejsca w sercach bliźnich i na parkingu służbowym,
dla których czułość listonosz pozostawił w skrzynce sąsiada,
co bez znaczenia, bo Wy i tak klucz do Waszej zgubiliście
biegnąć na zły przystanek za przypadkowym autobusem.
Do domu żaden Was nie zabierze.
Bądźcie pogłaskani i utuleni!

Zdjęcie: Karol Jałochowski

haiku z myślą o Janku

nad brzegiem zimy
zawieszono słowo pod
wodny las słucha

Ilustracja: Julian Fałat, Rzeka wśród śniegów, 1918.

Biały wąs

Jak się tu znalazłam? Muszę się zastanowić. Obudziłam się a właściwie coś mnie obudziło nad ranem. Biały wąs. Poczułam go na policzku. Za oknem wciąż było ciemno, w domu cisza. Otworzyłam oczy. Kot spojrzał w nie głęboko a potem wskoczył na krzesło i z krzesła na biurko. Po chwili siedział już na białym, jak jego wąsy regale i patrzył to na mnie, to na szafę po drugiej stronie pokoju. Nadał spojrzeniu znaczenie a ja je odczytałam.
– Nie masz jak na nią wskoczyć – stwierdziłam raczej niż zapytałam lustrując meble i ściany.
– O, tu powinieneś wejść na półkę – pokazywałam palcem – a potem z niej na drzwi i…
Cofnęłam ramię, bo kot nie patrzył na drogę, tylko na mnie. Nic nie rozumiał. Jeszcze raz nakreśliłam w powietrzu trasę.
– No, zobacz. O tu przejdź i tam wskocz. A potem na drzwi i…
Zaczynałam się irytować, bo kot zdawał się nie pojmować, jak sprytną ścieżkę mu wytyczyłam.
– O, tu – powiedziałam wyraźnie akcentując słowa – i tam.
Spojrzał bezradnie, miauknął, więc wysunęłam się spod kołdry. Tylko na chwilę, pomyślałam żegnając ciepło, zaraz tu wrócę. I wspięłam się na palcach, żeby pokazać, na którą półkę kot powinien wejść. Wciąż nie rozumiał. Patrzył tylko błagalnie.
– Ty niemądry kocie – westchnęłam myśląc o ewolucji, udamawianiu i zatraconym instynkcie łowieckim. Podciągnęłam się rękach, jedną stopą stanęłam na półce regału a potem już poszło błyskawicznie. Ze szczytu pierwszego przeskoczyłam na zawieszone półki z książkami. O, jedna spadła! Nie zwlekając więc dopadłam górnej krawędzi drzwi, odbiłam się od niej i wylądowałam na niższej szafie. Teraz wystarczyło przeczołgać się pod sufitem na tę wyższą.
– Tak trzeba, kotku! Widziałeś? – chciałam zawołać. Zamiast tego powiedziałam tylko:
– Miau.
Skulona w samej bieliźnie patrzyłam w okno na płatki śniegu i wirujące ptaki. Starałam się zrozumieć, co właśnie zaszło, kiedy zadzwonił telefon. Kot zeskoczył z regału:
– Tak – powiedział do słuchawki – Załatwione.

« Starsze wpisy

© 2021 Ewa Jałochowska

Theme by Anders NorenUp ↑

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial